RSS
poniedziałek, 22 września 2014

W weekend byłam na weselu u rodziny. Było naprawdę bardzo fajnie, tańce, hulanki, swawole... I niemalże sztachety z płotu leciały :) No cóż, po alkoholu różnie bywa na takich imprezach.

Ostatnimi czasy w prezencie ślubnym co raz częściej odchodzi się od wręczania kwiatów. Kwiaty - coś pięknego lecz nietrwałego. Szybko zwiędną i nadają się tylko do wyrzucenia. Kwiaciarnie za ładny bukiet liczą sobie sporo, a my dajemy się wciągnąć w szał piękności, bo przecież nie wypada dać byle kwiatka. Wiele par już na zaproszeniach pisze co chciałoby otrzymać w zamian. Mogą to być kupony totolotka, maskotki, przybory szkolne i inne mniej lub bardziej wymyślne pomysły. Najczęściej Młodzi proszą jednak o wino i rzecz jasna o kopertę :D Powstało mnóstwo świetnych wierszyków na tę okazję, które można wpisać na zaproszenie.My jako goście oczywiście powinniśmy spełnić życzenie Nowożeńców. Gusta i smaki są różne, nie ważne jakie wino kupimy, chyba, że świetnie znamy Młodych i wiemy co lubią najbardziej. Kiedy staniemy przed sklepowymi półkami z winami, trudno jest się na coś zdecydować. Sądzę, że Państwo Młodzi po buteleczce wypija każde skoro mają takie życzenie. Przed wręczeniem dobrze jest ładnie opakować taki trunek. Można włożyć je do gotowej torebki na wino, albo zapakować w przezroczystą folię i udekorować np. kwiatkiem.

Trunki weselne też bywają różne. Kiedyś królowała czysta wódka. Teraz zwykle oprócz wódki jest także różnego rodzaju wino i piwo. Każdy może znaleźć coś dla siebie. Co prawda alkohol do zabawy wcale nie jest konieczny, ale jak wiemy wesela bezalkoholowe raczej rzadko się zdarzają. A tak na rozluźnienie i większą odwagę do tańca kieliszek dobrego winka z pewnością nie zaszkodzi nikomu.

niedziela, 07 września 2014

Dawno mnie tu nie było, ale myśl o dobrym winku dała mi natchnienie do napisania posta. Ostatnio byłam z mężem u rodziny i zostaliśmy poczęstowani winem własnej roboty. Mój wujek sam czasami sporządza takie specjały. Niestety ja od jakiegoś czasu w ogóle nie piję alkoholu, nawet malutkiego łyczka ponieważ czekamy z mężem na potomstwo. Ale ślinka ciekła na sam widok, a zachwyt mojego męża wybornym smakiem czerwonego słodkiego winka jeszcze bardziej nadawał chęci do spróbowania. Moja wola jednak była silniejsza i obeszło się jedynie na za zapachu. Ku mojej uciesze na odchodne dostaliśmy butelkę wina do domu. Mąż z uśmiechem od ucha do ucha stwierdził, że poradzi sam, ale zachęciłam go by winko poczekało jeszcze parę miesięcy na mnie. Póki co zakamuflowane i czeka, ale czy się doczeka. Ponoć tak dobre wino swojskiej roboty niełatwo znaleźć.

Kiedyś próbowałam wina, które zrobił mój sąsiad, ale... Po dwóch łykach stwierdziłam, że to nie moje klimaty. No cóż, nie wszystkim wychodzi świetne.

Jeszcze nie próbowałam wina wujka, ale już mogę je gorąco polecić. Zapach świetny, kolor również,a smak - ponoć im starsze, tym lepsze, więc jeszcze trochę poczeka.